Nagle słyszę dźwięk gmerania przy zamku. To pewnie włamywacza, porywacz albo co gorsza - akwizytor. Czekam w pełnej gotowości, by rzucić się na szyję i uśmiercić na miejscu, ale w drzwiach pojawił się Pan. Mój świat zmienił się o 360 stopni. Tak wiem, że to pełen obrót, ale taki nie jeden wykonałem w osi pionowej i poziomej, a to wszystko z radości. Pan o dziwo się ze mną przywitał jak tylko się uspokoiłem. Początkowo mnie zbywał wyraźnym "nie skacz" i "nie wolno". Obejrzał film z moim udziałem i muszę Wam powiedzieć, że czułem, iż był ze mnie zadowolony. W sumie naprowadziły mnie na to jego słowa - "o, nie płakałeś, nie wyłeś i nie szczekałeś, jestem z ciebie zadowolony". Tak więc teraz już mogliśmy ruszyć na spacer. Początkowo trochę niepewnie wyszedłem, zastanawiając się czy to aby nie podpucha i spędzę najbliższe długie godziny na dreptaniu przed siebie podążając za Panem, podczas gdy miałem ochotę tylko na siusiu i do domku.
ale chyba nie idziemy jakoś daleko?