środa, 28 grudnia 2016

wyprawa z pierogiem

Czwartek był raczej kocim dniem Przed świętami już od dawna planujemy aby sprzątać, ale nikt nie ma ochoty by się za to brać. Fart o operacji to już chyba zapomniał. Zachowywał się tak jak zawsze, czyli głównie spał. Wylegiwał się w okół Pańci, na kocyku lub podusi.
Fart śpi

środa, 21 grudnia 2016

Cięcie nie tu

Nie uwierzycie, ale w poniedziałek jechaliśmy odebrać bardzo ważną rzecz, którą zamówiliśmy, a o której na razie nie mogę nic powiedzieć. W każdym razie pojechaliśmy do Gliwic i się okazało, że to nie tu. Odebrać zamówioną rzecz musimy z innego miasta - z Raciborza. Po szybkim spojrzeniu na mapę okazało się, że to ponad 40km. Ech czekała nas spontaniczna nie za długa wyprawa. GPS wyznaczył trasę a my pojechaliśmy i nim się zorientowałem to byliśmy na miejscu. Zapłaciliśmy za parking  miłemu panu w odblaskowej zielonej kurtce i ruszyliśmy w drogę. 
i co na rynek idziemy?

niedziela, 18 grudnia 2016

Kot

W piątek od samego rana wszyscy się leniliśmy jak tylko się dało. Spacer krótki i owocny na szczęście szybko się skończył i wróciliśmy do spania. Szybko dołączyłem do wylegujących się kotów. Koty mają niestety lepiej, bo mogą w zasadzie prawie wszędzie spać. Kanapa,, grzejnik czy też dekoder. Mają nieograniczony dostęp do wszystkiego. W między czasie kurier wniósł moje ciężkie jedzonko. Tym razem paczuszka była tylko dla mnie i koty mogły ją jedynie powąchać. Zresztą taka ilość karmy starczyła by im pewnie na milion lat. Choć może przy młodym to na trochę mniej pięćset tysięcy lat.
jak tu się nie dołączać

piątek, 16 grudnia 2016

Płacz za portkami

Poniedziałek zazwyczaj nie może być normalnym dniem. Poniedziałek musi pokazać coś wielkiego. Zawsze musi pojawić się jakaś niespodzianka. Tym razem znaleźliśmy ją pod LaBunią. Ta znowu się rozpłakała. Jakoś tak niespodziewanie to się stało i dla nas wszystkich było to wielkim zaskoczeniem. Miał być wspaniały spacerek a skończyło się na tym, że próbowaliśmy dostać się do tego co się popsuło. Niestety nie mieliśmy odpowiednio długiego klucza i skończyło się tylko na próbach. Niestety, mimo pięknej pogody jedynie się szybko przespacerowaliśmy po najbliższej okolicy.
no i się popsuł samochód

niedziela, 11 grudnia 2016

Spacerowo jarmarkowo

Cały poranny spacer w piątek był tylko chwilą i niepotrzebnym obowiązkiem. Był tylko oczekiwaniem na powrót do domku aby skończyć nas zimowy domek dla kotów. Spacerowaliśmy po skałce, ale pogoda była taka, że lepiej nie gadać. Żeby chociaż na ziemi był mięciutki śnieżek. No ale przecież zimna na razie się skończyła i pozostał jedynie zmrożony śnieg - twardy jak skała i ostry jak brzytwa. Myślałem jedynie o szybkim powrocie a więc o tym by kółeczko skończyło się jak najszybciej.
no i gdzie ta zima?

wtorek, 6 grudnia 2016

Furiat Development

W poniedziałek pojechaliśmy z Pańciem do lasu w Kochłowicach. Od głównej drogi na lewo, czyli zaparkowaliśmy koło "Rybaczówki"i ruszyliśmy w drogę. W okolicach pobliskiego blaszanego budynku, kręciły się koty. Dziko żyjące kotki. Tego dnia postanowiliśmy ich dokładnie poszukać. No i się udało. Okazało się, że do blaszaka dobudowana jest wielka klatka zamknięta na kłódkę. Ani pies, ani człowiek nie wejdzie a koty jak najbardziej. Pańcio był przygotowany na taką ewentualność i miał ze sobą puszkę karmy dla kociaków. Mają tam one fajną miejscówkę z kilkoma schronieniami - takimi prowizorycznymi. Widać, że co chwilę ktoś im coś dokłada do jedzenia, więc głodne nie chodzą, ale niestety raz włożona puszka lub miska zostaje tam na wieki i jest tam niewielki bałagan, raczej niewielki duży bałagan.
koty, dzikie koty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Przyjąłem gościa

Poniedziałek po tak wielkiej dawce atrakcji musiał być leniwy i relaksujący. Jak się jednak okazało Pańcio miał trochę inny plan. Pojechaliśmy załatwiać jakieś załatwialskie sprawy a potem spacerowaliśmy. Znaczy najpierw przejechaliśmy kawałek. Zaparkowaliśmy pod "średnicówką" i ruszyliśmy w te pędy na spacer po lesie. Słoneczko rozświetlało całą okolicę.
idziemy w las