środa, 24 maja 2017

Wolny remont

1 Maja to światowe Święto Pracy, a więc (jak logika nakazuje) jest to dzień wolny od pracy. Ja to w ogóle nie mam pracy, no chyba, żeby liczyć spacerowanie, spanie i jedzenie. No ale przecież, gdy w pracy robimy to co kochamy to nie pracujemy. No, ale mimo wszystko postanowiłem ten dzień świętować i to świętować jak należy. Długi spacer po lesie był genialnym pomysłem, zwłaszcza, że pogoda dopisywała i to bardzo. Pojechaliśmy na Starganiec. Po przejściu plaży zanurzyliśmy się w las.
ale zielono

czwartek, 18 maja 2017

w kratkę

W poniedziałek z samego rana pojawiliśmy się u mojego weta, aby dostać swoje szczepienia. Oczywiście mimo starań i wczesnego wstania i tak musieliśmy chwilę poczekać, nawet dłuższą chwilę. No cóż poradzić, przecież szczepienie mieć trzeba. Najpierw szczepiliśmy się przeciw chorobom zakaźnym. Poszło szybko i sprawnie. Temperatura idealna, osłuch bez zarzutu a na sam koniec ogólne oględziny były w porządku. Zastrzyku nawet nie poczułem, ale byłem bardzo ciekawski wszystkiego co się dzieje. Po wszystkim zeskoczyłem ze stołu i ciepło się pożegnałem. No i wróciłem do LaBuni i do autka.
zaraz będę szczepiony

niedziela, 14 maja 2017

wióry szaleństwa

Drugi dzień świąt spędziliśmy w domu i nie ma to tamto, trzeba było się zrelaksować i odpocząć bo obżarstwie z dnia wcześniejszego. Trochę się powygłupialiśmy, ale głównie to człowieki porządkowali wszystko co tylko się dało. Przekładali i układali w pudełkach malutkie ubranka. Nasz ostatni najmniejszy pokój powoli wygląda jak składowisko i leżą w nim róże różności a kolejnego dnia miał się tam zacząć armagedon.
wygłupy

sobota, 13 maja 2017

pasja tworzenia

W poniedziałek w nowym tygodniu nie działo się nic nadzwyczajnego. Przynajmniej rano tak było. Poszliśmy spokojnie z Pańciem na spacerek po okolicznej okolicy i tylko na niedługą chwilę. Słoneczko trochę przygrzewało, ale za ciepło nie było. Dodatkowo od czasu do czasu zawiał zimny wiatr. Mimo tych przeciwności losu razem z Pańciem staraliśmy się delektować tym przeżyciem, tą malutką wyprawą. Nawet udało mi się poznać młodego dzikiego wariata, który biegał samopas tuż przed goniącą go jego Pańcią. Było trochę wesoło, ale chciałem już wracać do domku aby sobie pospać, bo w poniedziałek przecież nie ma sensu nic innego.
człowiek wracamy?

wtorek, 2 maja 2017

odpocząć z brzuchem

W niedzielę o poranku słońce długo musiało na nas czekać. Nikomu nie chciało się wstawać. Nawet ze zmęczenia koty podpisały swego rodzaju rozejm i spały obok siebie. Dzieliła je tylko noga Pańcia i jakoś im to nie przeszkadzało. Powiedźcie mi jak tu zrozumieć te dwa kotły? To miłość, nienawiść a może koty tak okazują sobie oddanie. Kto wie może to ta różnica wieku tak na nie działa. W każdym razie długo wstawaliśmy i po krótkim spacerku zjadłem co nieco i wróciłem do spania.
w niedzielę nie wstajemy