wtorek, 29 listopada 2016

Imprezownia

Sobota, deszczowa sobota już od świtu zapowiadała się, na niezłe ziółko. Wszystko zaprzysięgło się przeciw mnie. Biometr był bardzo niekorzystny. Nie wiedziałem, co ze sobą począć. W dodatku Pańcio zamiast pozwolić mi się wyspać to ciągał mnie po całym świecie. Na szczęście już wsiadając do LaBuni zrobiłem małe siusiu i potem nie musiałem się z niej w ogóle ruszać. Pańcio gdzieś po drodze się zatrzymał i gdzieś poszedł. Ja tylko się cieszyłem, że zostaje, bo deszcz lał jak jakiś szalony. Wrócił Pańcio w końcu i był cały przemoczony. Już wiedziałem, że dobrze zrobiłem, że nie wychodziłem i nie miałem zamiaru. Niestety, wyjść musiałem bo pojechaliśmy na otwarcie nowego wybiegu dla dla psów w katowickiej dzielnicy Józefowiec - Wełnowiec. Akurat, gdy wysiadaliśmy to padać przestało.
ile ludzi, a przed wszystkim ile psiaków

piątek, 25 listopada 2016

Zemsta w śnie

Jakoś tak się wszystko składa, że niektóre dni są dużo gorsze niż pozostałe. Czasami ma się poczucie, że cały świat uwziął się na nas. Czasami mamy po prostu dość. Tak się jakoś składa, że taki życiowy kryzys zazwyczaj przypada na ten pierwszy dzień tygodnia - poniedziałek. To chyba jest spowodowane tym końcem weekendu. No szczerze powiedziawszy ten dzień mógłby czasami po prostu zniknąć. Ten poniedziałek był właśnie taki. Poranny spacer był szybki i krótki i bardzo dobrze, bo miałem ochotę tylko spać i jak najszybciej wrócić pontoniku i spać.
aaaaaaaaaa wracajmy już!

sobota, 19 listopada 2016

Niepodległość w marszu

Piątek był wyjątkowym dniem w tym tygodniu. Tego dnia świętowaliśmy rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Dla nas ten dzień nie różnił się prawie niczym. Nie wywiesiliśmy flagi za oknem, bo ona wisi u nas zawsze. Nie poszliśmy na żaden marsz, a po prostu pospacerowaliśmy trochę po okolicy. Zresztą pogoda nie była zbyt sprzyjająca. Po prostu dzień jak co dzień. Z tą różnicą, że niemal wszystko było pozamykane.  
idziemy na spacer

środa, 16 listopada 2016

Jesienny zwrot

Poniedziałki najlepiej rozpoczyna się od spaceru. Ciężko było nam wstawać i długo gramoliliśmy się z wyrek. W końcu jednak po śniadaniu i całym tym porannym zamieszaniu, ruszyliśmy z Pańciem na spacer - LaBunia zawiozła nas do Parku Śląskiego. Zaparkowaliśmy daleko od wybiegu. Wiedziałem więc, że nie będzie swobodnego biegania a jedynie chodzenie na smyczy. Na całe szczęście mieliśmy naszą lekko popsutą automatyczną smycz o długości 8m. Bieganie było dość swobodne. 
no rusz się.

piątek, 11 listopada 2016

Kocia jesień

W tym tygodniu poniedziałek, taki prawdziwy poniedziałek był dwa razy. No bo po wolnym wtorku przyszła środa, czyli poniedziałek dwa. No dobra nie ma się co nad tym rozwodzić. Po prostu ruszyliśmy. Pojechaliśmy na zakupy, bo trzeba było uzupełnić braki w lodówce. No więc pojechaliśmy. Na miejscu nim Pańcio poszedł do sklepu to przeszliśmy się po okolicy, a w zasadzie to wzdłuż nowej drogi. Razem z Pańciem zastanawialiśmy się co to za droga i kiedy powstała, bo nic a nic o niej nie wiedzieliśmy.
w nieznane

środa, 9 listopada 2016

Protest z awarią

Poniedziałek zaczął się bardzo szybko. Pańcio obudził się rano aby pojechać sprawdzić ten agregator bo coś w nim piszczało. Nim jednak ruszyliśmy aby załatwiać ważne sprawy to po prostu musieliśmy zjeść śniadanie, w końcu Pańcia musi jeść w miarę regularnie, bo inaczej jest osa i bez jedzenia nie podchodź. W czasie czekania na śniadanko, które gotowało się mieliśmy czas aby pooglądać baraszkujące koty. No w sumie to nie wiedzieliśmy, czy się bawią, czy może walczą, ale robiły niezły raban.
to walka czy przyjaźń

niedziela, 6 listopada 2016

Jak co wekend

Piątek się zaczął dość normalnie. Pojechałem z młodym do Weta. Tym razem nie wchodziłem i postanowiłem sobie jedynie posiedzieć w aucie i się wyspać. Nie spieszyło mi ze spacerowaniem, bo w drodze do LaBuni zrobiłem to co musiałem zrobić. Gdy ciśnienia brak to zdecydowanie lepiej jest drzemać niż przebierać łapkami. Czekałem w aucie na dobre wieści no i się doczekałem. Wizyta nie trwała najdłużej i okazało się, że młody jest już prawie zdrowy. Leki praktycznie już nie są potrzebne. Za kilka dni trzeba będzie podać mu drugie odrobaczenie i na dziesiątego ustalone zostało pierwsze szczepienie. Czułem, że młody ma się co raz lepiej, ale naprawdę nie wiedziałem, że aż tak szybko.

środa, 2 listopada 2016

Ciągły brak

Nie uwierzycie co się stało w poniedziałek rano. Pańci nie było w łóżeczku. Trochę się o nią martwiłem i zastanawiałem, gdzie jest i kiedy Ona znowu będzie z nami. Pańcio w czasie samotnych jazd gdzieś nic prawie nie mówił. Tylko zostawiał mnie pilnującego auto i znikał na kilka naście minut. Na szczęście jeden z tych wypadów zakończył się ciepłym spacerkiem w jesiennym parku. Piękny jest o tej porze Park Mieszkańców Helioo.
tu już posprzątany