niedziela, 31 lipca 2016

Parkowo

We wtorek Pańcio ciągle zapominał aparatu lub karty do aparatu więc z tego dnia zdjęcie mam tylko jedno. Jeździliśmy po mieście i nawet na chwilkę odwiedziliśmy Będzin.Niestety deszczyk padał i to mocno, bardzo mocno, bo główna droga była zalana i ledwo dało się tamtędy przejechać. Deszcz długo nie przechodził i siedziałem w aucie i się nudziłem zamiast spacerować. Długie minuty upływały mi wypatrywaniu przez szybę choćby odrobiny błękitnego nieba. Dziewczyny już gdzieś zniknęły a my czekaliśmy.
kiedy deszcz przestanie padać?

wtorek, 26 lipca 2016

Czystość

Sobota była bardzo dziwna. Miałem nadzieję, że z rana pojedziemy na wybieg, ale nic z tych rzeczy, odbył się tylko szybki spacerek. Pańcio ogłosił sobotę dniem czystości. Tak więc o  poranku zabrał się za mycie okien po zachodniej stronie naszego mieszkanka. Potem chwilę pokomputerował i stało się. Obudził mnie i powiedział: pod prysznic. Tak więc co było robić. Umiejscowiłem się w tym fajnym miejscu wygodnie i się zaczęło. Wiecie jak to wygląda. Najpierw namaczanie, potem pranie wstępne a na sam koniec płukanie i suszenie. Bardzo to lubię
kąpiel

niedziela, 24 lipca 2016

piaskowy potwór

Czwartek jak obiecałem tak zrobiłem, pojechałem do Gliwic załatwić jakieś tam pierdoły, ale tak naprawdę to pojechaliśmy na wybieg dla Psiaków w Gliwicach. Liczyłem, że pomimo upału będzie tam kilka psiaków. Gdy w końcu tam dotarliśmy to na miejscu okazało się, że był tam jeden owczarek. Oczywiście szybko zabraliśmy się za dziką zabawę. Niestety tylko krótką zabawę, bo piesio szybko sobie poszedł.
ratunku gryzą mnie :)!

piątek, 22 lipca 2016

krwista bójka

Poniedziałek w ogóle nie zapowiadał się na jakiś super aktywny i wymagający. W zasadzie to miałem nadzieję, że będzie po prostu leniwy. Bardzo chciałem odpocząć przy Pańciu. No ale On wymyślił, że rano musimy koniecznie pojechać, na szczęście na ten w pobliżu. Było bardzo pusto i bardzo pusto, tak więc bardzo szybko się z niego ewakuowaliśmy do domku, gdzie mogłem pospać i mogłem po prostu być przy Pańciu. Popołudniu podjęliśmy kolejna próbę odwiedzenia tegoż wybiegu. Zawieźliśmy Pańcię do dentysty i razem z Wiką wkroczyliśmy za bramy tego przybytku. Było kilka psiaków, głównie większych i one od razu podleciały do mnie i się przywitały. Było bardzo miło, ale trochę wyczuwało się jakieś napięcie i to wyraźnie. Po chwili już odszedłem od psiaków i popędziłem do ludzi aby i z nimi się przywitać, ale stało się.
po jatce

wtorek, 19 lipca 2016

zleciało

Jak pewnie wszyscy zauważyliście od jakiegoś czasu nie udzielam się online. Wynika to przede wszystkim, z braku czasu i zmęczenia, ale nie mojego - to wszystko wina mojej buły. W każdym razie tydzień był bardzo dziwny, zupełnie inny. We wtorek od rana deszcz bardzo, ale to bardzo padał i zamiast spacerować i realizować swoje poranne potrzeby musiałem czekać w aucie i wypatrywać na chwilę mniejszego deszczu. Oj to były bardzo, ale to bardzo długie minuty. Gdy jest tak duże ciśnienie, to minuty zamieniają się w godziny.
no deszczu przestań!

wtorek, 12 lipca 2016

sfuriatospacer

Cała sobota zapowiadała się na bardzo leniwą. poranny szybki spacerek i potem ciągle leniuszkowanie. Nawet odpuściliśmy sobie sprzątanie. Było spokojnie a pogoda zapowiadała się, że będzie ciekawa. Wyglądało, że będzie padać deszcz. Na szczęście siedziałem w domku i nie miałem zamiaru nigdzie się ruszać. Jak się okazało bardzo się myliłem. Po południu udaliśmy się z Pańciem na spacerek i to nie byle jaki spacerek a trzeci wielorasowy spacerek organizowany przez Niedoinformowani. Oczywiście szybciutko podjechaliśmy i o dziwo LaBunia całkowicie sprawnie i bez najmniejszych problemów nas zawiozła. Gdy stawiliśmy się pod Żyrafą to było już na miejscu kilka piesków. Żyrafa jest chyba tradycyjnym miejscem spotkań, a jest to po prostu bardzo fikuśny pomniczek. 
cześć Szczotek

niedziela, 10 lipca 2016

Gdzie nogi poniosą

Wtorek o świcie to była piękna pogoda, ale jakoś biometr zmieniał się na niekorzystny czy jakoś tak. Od rana czułem się poddenerwowany i nie mogłem znaleźć swojego miejsca. Miałem nadzieję, że spacerek, poranny spacerek odmieni wszystko. Pojechaliśmy na Skałkę. Miało być tak fajnie, miało być orzeźwiająco. Tym czasem pokłóciliśmy się z Pańciem.
na chwilę przed wojną

środa, 6 lipca 2016

sFigowany

Sobota, upalna sobota. Do dziś na jej wspomnienie przyprawia mnie o wzdryganie. Upał taki, że o świcie nawet się wychodzić nie chciało. Pańcio na szczęście był na tyle dobry, że unikał słońca, pewnie sam miał dość. Chodziliśmy a przynajmniej staraliśmy się chodzić od strony zachodniej między blokami. To jednak na niewiele się zdało, bo i tak byliśmy wykończeni. I gdy już wracaliśmy do domu to wstąpił we mnie duch Figi.
sFigowanie

niedziela, 3 lipca 2016

Upalne kopanie

We czwartek od samego rana myślałem tylko o tym, że wieczorem będzie meczyk. Nie mogłem się doczekać by dopingować naszych. Wstałem skoro świt i czekałem prawie w nieskończoność aż wszyscy wstaną. Najpierw potowarzyszyłem Wiki, ale chwilę później już byłem w swoim legowisku tylko po to by czekać na wstających Borowskich. Na szczęście i oni się zebrali i dzień się zaczął. Śniadanie, przyszykowanie do wyjścia i krótka jazda LaBunią. Potem z Pańciem ruszyliśmy na spacerek 
mam patyczek i zamierzam go zabrać do domku i co zrobisz? Nic nie zrobisz

piątek, 1 lipca 2016

Wybiegowy

W poniedziałek jak to w poniedziałek, czyli dołek. Nudy i jeszcze raz nudy. Naprawdę nie chciało nam się nigdzie wychodzić i nigdzie ruszać. W dodatku było tak jakoś byle jak. Nawet Fuksja postanowiła tego dnia nic a nic nie robić. Wyczekiwaliśmy na powrót dziewczyn, przy okazji trochę sprzątając. W zasadzie to ten dzień mógłby zniknąć i po niedzieli mógłby być piątek, drugi piątek. Tego dnia Fuksja na powrót zaprzyjaźniła się mocno ze swoim drapakiem z dziuplą i legowsikiem. W zasadzie można powiedzieć, że do niego przyrosła. Dzień trochę przyśpieszył przy obiadku jednak wszyscy czekaliśmy na koniec tego strasznego dnia i wtorek. W końcu wtorek to dzień bliżej piątku.
nudyyyyy