niedziela, 24 lipca 2016

piaskowy potwór

Czwartek jak obiecałem tak zrobiłem, pojechałem do Gliwic załatwić jakieś tam pierdoły, ale tak naprawdę to pojechaliśmy na wybieg dla Psiaków w Gliwicach. Liczyłem, że pomimo upału będzie tam kilka psiaków. Gdy w końcu tam dotarliśmy to na miejscu okazało się, że był tam jeden owczarek. Oczywiście szybko zabraliśmy się za dziką zabawę. Niestety tylko krótką zabawę, bo piesio szybko sobie poszedł.
ratunku gryzą mnie :)!
Gdy piesio poszedł i żaden nowy się nie pojawiał, to ja postanowiłem poszaleć w piaskownicy, psiej piaskownicy. Znalazłem patyczek i ten próbowałem zakopać, a nawet odkopać. 

pożegnanie

Cały się wybrudził w piasku, więc starałem się jakoś go wyczyścić. Sam przy tym wyglądałem jak piaskowy potwór. Jak to mówią Na wypad z psem miałem niezłą panierkę na uszach. Pańcio od czasu do czasu bardzo mi pomagał w tym panierkowaniu uszu. Całe szczęście, że przezornie zabraliśmy wodę ze sobą, bo bez niej to całe piaskowe piaskowanie było by mniej brudne. Przecież dobrze wiecie, że brudny psiak to szczęśliwy i zmęczony psiak.

wykopaliska

no się trochę zmęczyłem

pomógł byś a nie tylko stoisz

ten patyczek

znowu chwila przerwy

no weź pomóż

dobra lepiej już mi nie pomagaj


koniec kopania czas zając się czym innym

W końcu przyszedł czas aby uzupełnić poważnie płyny w zbiorniczku i zająć się czymś bardziej wymagającym, czymś znacznie poważniejszym. Zmęczenie i upał dały już o sobie poważnie znać, więc zabrałem się za wylegiwanie, za leżenie i małe drzemanie. Czynność tą bardzo mocno i bardzo dokładnie realizowałem. Przecież nie można nic robić na pół gwizdka, zwłaszcza tak ważnych rzeczy. Te kilka minut ciężkiej pracy przerwane zostało w sposób nagły.
uzupełnianie wody

jeszcze jestem gdzieś brudy?

a nieważne

bardzo nieważne

Na wybiegu, ale tylko na chwilkę pojawiła się dziewczyna. Trochę głośna i trochę natarczywa, ale skora do zabawy, a to przecież jest najważniejsze. Chwilę poganialiśmy za sobą i poszczekaliśmy, ale już po chwili każde z nas zajęło się swoimi psimi sprawami. Znaczy ja chodziłem za nią. Niestety i te koleżanka szybko się zebrała. My po dłuższej chwili i braku nowych piesków również się zebraliśmy, po drodze odwiedziliśmy jeszcze szybko dwa miejsca aby coś załatwić i szybciutko wróciliśmy do domku aby spać. Tak zleciały nam najważniejsze chwile tego czwartkowego dnie.
koleżanka

Piątek, piątunio nadszedł bardzo szybko, a przy tym był bardzo upalny a co za tym idzie, bardzo leniwy. Popołudniu odstawiliśmy Wikę to jej weekendowej rezydencji, pojechaliśmy na szybciutkie zakupy. Upał dawał się nam we znaki i jedyne o czym myśleliśmy to spanie i leniuszkowanie. Ten tydzień zakończył się dokładnie tak jak chciałem. Fuksja się wyciągała na swoim legowisku, ja drzemałem na pontonie. Czego chcieć więcej? Upały mocno dają się nam we znaki i na nowo trzeba się do niego przyzwyczajać. Ech ta pogoda to jakaś taka pokręcona jest. Do ugryzienia!
koniec ziewania

spanie

ja też śpię

2 komentarze:

  1. Szkoda, że nie mogliśmy uczestniczyć w tym panierowaniu! ;)

    OdpowiedzUsuń