sobota, 25 czerwca 2016

powakacyjna depresja

Cały wtorek chciałem spędzić na spaniu. Chciałem spać i odespać te całe wakacje a przede wszystkim tą podróż. Tymczasem ledwo się dzień zaczął a już musiałem szybko spacerować przy okazji wnosząc resztę rzeczy z auta. Znaczy Pańcio wnosił a ja mu troszkę przeszkadzałem. No w każdym razie potem nie było lepiej, bo zamiast odpoczywać, pojechałem z Borowskimi. Pańcie zostawiliśmy a z Pańciem pojechaliśmy na wybieg. Ten blisko nas, czekając aż dostaniemy telefon do powrotu.
ale pustki
Początkowo na wybiegu nic się nie działo i nikogo nie było. Od po prostu sobie chodziłem i wąchałem teren szukając miejsca do położenia się. I już prawie mi się udało. Już prawie leżałem, ale na wybiegu pojawiła się Pani ze swoją panią psinka o imieniu Aza, o ile dobrze pamiętam. Od razu popędziłem się przywitać. Trochę pobiegaliśmy i poszaleliśmy, ale głównie to się witaliśmy noskami. W każdym razie było dość duszno i ciepło więc każde z nas oszczędzało siły. Starało się nie angażować w zabawy za bardzo. Znaczy moja koleżanka biegała za piłka, ale bawić się za bardzo nie chciała.
cześć

no i jak ja mam się tu napić?

ty biegniesz po piłkę a ja za nią idę

Nawet trochę się rozkręcaliśmy w tej zabawie i rozmowie, ale zadzwoniła Pańcia i szybciutko popędziliśmy do autka i do domku. Wnieśliśmy jakieś tam szpargały do domku i poszliśmy drzemać. Fuksja była bardzo nie w sosie. Ciągle jeszcze nam nie mogła wybaczyć, że nie pojechała z nami na wakacje. Była wycofana i oziębła.
Zresztą popołudniu przestało mnie to interesować, bo czekałem na mecz naszej reprezentacji na euro. Co prowadza wspierałem ich bardzo i bardzo im kibicowałem, to jednak nie miałem siły aby obejrzeć cały. Zresztą dobrze, że nie widziałem całego bo to co widziałem to mało do zawału mnie nie doprowadziło.
wspieramy naszych

Kolejny zień był na szczęście o wiele spokojniejszy. Środa była taka jaki miał być wtorek. Leniuchowaliśmy na całego. Nie przejmowaliśmy się niczym, tylko spaliśmy do późna i liczyliśmy na to, że słońce za bardzo nas nie spali a także nie ugotuje. Bo zaczęły się wielkie upały. Dopiero wieczorem dało się jakoś żyć. Zresztą ja i tak nie koncentrowałem się na aktywności. Przez sen wspominałem tylko nasze wakacje, które tak szybko się skończyły. Tak jakoś mi się marzyło, że będziemy mogli jeszcze tam niedługo pojechać. Ech pewnie to marzenie ściętej głowy, ale jednak marzyć trzeba. Nawet Fuksja się trochę odbraziła na nas. Spała z Borowskimi, ale to pewnie przez to, że nie było jeszcze jej drapaczka na którym zwykle sypia. Jeszcze nie przychodziła cyckać paluszka, ale już się człowiekami interesowała. Fuksja też była najaktywniejszą postacią z naszej rodzinki. Zwłaszcza wieczorkiem skakała po parapetach i balkonie. Fuksja też jako ostatnia żegnała zachodzące słoneczko w tą jedną z najkrótszych nocy w roku.  
do widzenia słoneczko

ale piękny zachód

Następny dzionek nastał bardzo szybko. Noc ciepła i duszna zapowiadała jeszcze większy upał. Z rana postanowiliśmy sprawdzić co się dzieje na wybiegu w Parku Śląskim. Szybciutko tam zajechaliśmy i powiem szczerze, że trochę żałowałem. Na wybiegu były pustki. Nikt nie przyszedł i jedyne co robiłem to spacerowałem i wąchałem. Takie nudne i nieabsorbujące więc niby ok, ale z drugiej strony liczyłem na spotkanie z Figą i Baksem lub jakimś innym pieskiem. Na wybiegu pojawiły się jedynie jakieś dziwaczne bańki na drzewach. Niestety. Smutny i niezadowolony wróciłem do domku aby spać.
na wybiegu

pusto!

ciepło. Wracamy?

Nie pospałem sobie za długo, bo  popołudniu pojechaliśmy odwiedzić najmłodszego w rodzinie. Tam po chwili nudów i walki z upałem, gdy się ochłodziło ruszyliśmy na spacer. Po drodze spotkałem pieska, co pilnował domku na łańcuchy. Ten łańcuch okazał się bardzo długi bo wybiegł ze mną się przywitać i łańcucha nie miał. Nawet spotkaliśmy pilnujące krówki. Po spacerku odwiedziliśmy jeszcze wszystkie domki w Gliwicach i w końcu wykończony wróciłem do domku. Jak widzicie nic się nie działo i mało tego były nudy i walka z wielkimi upałami. Oj wrócił bym nad morze, oj wrócił. Do ugryzienia!

1 komentarz:

  1. Gorąco... Teraz tylko siedzieć w domu... Ale cóż z psem trzeba wyjść ;)

    OdpowiedzUsuń