Każdy długi weekend najlepiej trzeba porządnie spędzać. Przynajmniej jeden dzień spędzić trzeba na grillu. Właśnie w sobotę do południa się leniuchowaliśmy, ale potem odwieźliśmy Wikę i udaliśmy się w odwiedziny do najmłodszego człowieka w rodzinie. W drodze gdy staliśmy na światłach i jak zwykle wystawałem przez swoją szybkę podjechał motocyklista i się ze mną przywitał. Pogłaskał mnie i porozmawiał ze mną. Byłem mile zaskoczony i trochę zdziwiony tym co się stało, ale było bardzo przyjemnie. Motocyklista niestety się szybko pożegnał bo światło zmieniło się na zielone. Wyskoczył jak rakieta i tyle go widzieliśmy, a miał taki ładny motocykl. Dojechaliśmy w końcu na miejsce i nim zasiedliśmy do odpoczynku to udaliśmy się na malutki spacerek. Były trzy osoby więcej niż zwykle. Dwie duże i jedna mała. Praktycznie były one obce dla mnie, ale i tak się z nimi przywitałem jak zwykle. Mniejszy nowy człowiek początkowo bardzo niepewnie do mnie podchodził, ale z czasem się przekonał i głaskał a nawet karmił swoim jedzonkiem. Niestety z grilla to zjadłem jedynie malutkie okruszki, malutkie kawałeczki mięska, które dostałem od Pańcia. W każdym razie w sobotę bardzo sobie wypocząłem. Nawet wieczorem, gdy w drodze powrotnej odwiedziliśmy Freda. Tam znowu miska była pusta, co trochę było mi nie w smak, ale jakoś to przeżyłem, w końcu w domku czekała na mnie moja miseczka.

grillowe leżakowanie