środa, 9 marca 2016

No i gdzie ta wiosna

Od pierwszego marca jest już kalendarzowa wiosna i ja się pytam więc, gdzie ona jest, gdzie to słońce, ciepło i budząca się do życia przyroda z szaloną grą zapachów i kolorów. No dobra może ta przyroda się budzi do życia, bo pąki i zalążki liści już widać, jednak reszta? No dobrze, jeszcze wszechobecny świergot pataków. Wszystko fajnie, ale przecież czekam na słoneczko i ciepełko, nawet ciepły wiosenny deszczyk byłbym w stanie zaakceptować. Poranny spacer odbyliśmy w Parku mieszkańców Heiloo. Szukaliśmy tej kalendarzowej wiosny. 
rozglądam się i jestem rozczarowany

poniedziałek, 7 marca 2016

Kto nie biega ten trąba

Z niecierpliwością wyczekiwałem aż w końcu zrobi się widno w tą sobotę. Gdy tylko naszą sypialnie dotknęły pierwsze promienie poranku to ja od razu na równych nóżkach stałem przy łóżeczku Borowskich i z mordką przytuloną do Pańci czekałem aż wstaną. No dobra może te pierwsze promienie słońca na pewno pominąłem, bo nad wszystkie marzenia wolę spać. No było to tak koło 7.30. Pańcio wstał jak jakiś zombie i udał się do kuchni. Nasypał nam jedzonka i wrócił spać. Wiedziałem, że to jeszcze nie czas. Tak więc odpuściłem budzenie i poszedłem jeść. Nawet Fuksja cyckająca palec Pańci poleciała. Najedzenie wróciliśmy do sypialni. Fuksja coś tam się kręciła a ja grzecznie czekałem na Borowskich aż wstaną ostatecznie. Tak mocno czekałem aż zasnąłem. Obudziłem się gdy poczułem zapaszek gotowanych parówek.  O dziwo Borowscy się nigdzie nie śpieszyli, mnie zresztą też jakoś się nie śpieszyło. W końcu jednak pojechaliśmy, w końcu jednak zostawiliśmy dziewczyny i z Pańciem pojechaliśmy.

sobota, 5 marca 2016

Potrójne zaskoczenie

No po prostu nie uwierzycie. Środa o świcie była rozświetlona słońcem a po wyjściu na dworek okazało się, że cały świat jest zaśnieżony.  Sporo czasu spędziliśmy na skrobaniu szybek i zbieraniu śniegu z LaBuni. W końcu musiała nas zawieźć. Na szczęście skończyliśmy akurat gdy Pańcia się pojawiła. Szybko załatwiliśmy to co musieliśmy załatwić i wróciliśmy aby skoczyć na szybki spacerek. Udaliśmy się na pobliskie pole. W zasadzie musieliśmy się tam przedzierać przez rzeczkę błota, która zwykle była zwykłą ścieżką. Po drodze spotkaliśmy grupę przemiłych starszych Pań. Te mało nie zagłaskały mnie na śmierć.
ale fajnie

środa, 2 marca 2016

Ekstra dzień

O poranku okazało się, że mamy jeden dzień ekstra w tym roku. Pańcia powiedziała mi, że to jest chyba rok przestępczy, czy coś takiego. Szkoda, że dodatkowy dzień nie był niedzielą. Taka druga z rzędu by się przydała. Te ekstra dwadzieścia cztery godziny mogły być dowolnym dniem tygodnia, ale wybrały akurat ten nieszczęsny poniedziałek. W dodatku słońce zapomniało o nas tego dnia. Tak więc cały ten dodatkowy czas zużyłem a w zasadzie zużyliśmy na spanie i relaksowanie się!
doskonałe miejsce na ten ekstra dzień

poniedziałek, 29 lutego 2016

Weekend w biegu

Każdy piątek zaczyna się niemal tak samo. W zasadzie niemal każdy dzień zaczyna się tak samo. Budzę Borowskich aby wstawali. Robię to w czasie gdy z kanapy wstaje Wiki. Gdy mnie olewają i nie reagują to wracam do swojego legowiska czekając na rozwój wypadków. Mimo iż chciałbym zacząć dzień wcześniej to muszę czekać aż Borowscy łaskawie wstaną.
wstajecie!?

piątek, 26 lutego 2016

Nowe w starym

No takie poniedziałki to ja rozumie. Oj bardzo rozumie. Słoneczko, ciepełko, aż chce się spacerować i aż chce się chodzić i oddychać świeżym powietrzem. Postanowiliśmy wykorzystać taką okazję i udaliśmy się na spacerek do Parku Skałka. Nie pojechaliśmy skoro świt, bo musieliśmy dziewczyny odwieźć do pracy. Oczywiście Fuksja została pilnując domku. Zaparkowaliśmy koło basenu i ruszyliśmy.
oznaczam coś tu i coś tam

poniedziałek, 22 lutego 2016

Nasz gatunek

Oj bardzo się cieszyłem na myśl o piątkowym poranku. Mimo iż było trochę ponuro to jakoś znajdowałem w sobie siłę aby wyjść. Oczywiście wcześniej trzeba było załatwić te wszystkie ważne poranne sprawy. W końcu jednak poszliśmy na malutki space na okoliczne pole. Nie miałem ochoty iść nigdzie więcej. Chciałem wracać do domku i spać i odpoczywać. Nie miałem ochoty szlajać się po dworze. No nie w takich warunkach. Szybko rozłożyłem się na pontonie i zasnąłem.
ale ponuro